X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Wiesz, Alice, mam dla ciebie... - Obróciła się w stronę nowo przybyłej i ze zdu-
mieniem stwierdziła, że stoi przed nią wysoki mężczyzna o słowiańskiej urodzie i prze-
nikliwych niebieskich oczach.
- Zdrastwujtie, sołnce - usłyszała głęboki baryton.
Aleksiej zobaczył wielkie oczy i zaróżowione policzki. Maisy zupełnie się go nie
spodziewała i postanowił to wykorzystać. Nie chciał marnować czasu. Wiedział, że zna-
lazła sobie pracę i zorganizowała życie. Trochę się niepokoił, gdy usłyszał o żłobku, ale
okazało się, że Kostia bardzo lubi to miejsce i rówieśników. Poza tym nie spędzał tam
dużo czasu, bo Maisy mogła też pracować przy nim. Zabierała go również do teatrów
kukiełkowych i na poranki w kinie.
R
L
T
Sklep, w którym pracowała, znajdował się blisko domu. Przyszedł tu pieszo, wciąż
myśląc o życiu Maisy. Wydawało się takie zwyczajne, ale był pewny, że znajduje w nim
dużo radości. Nie spodziewał się tylko, że w tym sklepie panuje tak przyjemna atmosfera
i że jest tu tak ładnie. W dodatku w powietrzu wyczuwało się zapach dobrej herbaty, któ-
ry z przyjemnością wciągnął do płuc. Według jego informatorów Maisy bywała tu zwy-
kle w czwartki do piątej. Jeśli zaś miała jakieś sprawy do załatwienia, zmieniała albo
dzień, albo godziny.
Wiedział też, że paru mężczyzn, mimo obecności Kostii, ubiegało się o jej wzglę-
dy, ale ona odrzuciła ich zaloty. A teraz stała przed nim zupełnie zaskoczona. Po raz
pierwszy musiał stwierdzić, że szanuje ją jako osobę.
- Aleksiej!
Popatrzył głęboko w jej ciemne oczy, nie wiedząc, czy się cieszy. Z całą pewnością
nie był już tym facetem, który mógł jej wydawać polecenia. Wiele się między nimi
zmieniło i Aleksiej doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Maisy odnalazła swoje życie i potrafiła być szczęśliwa. Za każdym razem, kiedy
rozmawiał przez telefon z Kostią, odnosił wrażenie, że malec też jest bardzo zadowolony
ze zmiany. Być może za bardzo wryła mu się w pamięć ta niefortunna noc, kiedy prezen-
towano go gościom niczym interesujące zwierzątko.
Maisy nie chciała z nim rozmawiać. Zapewne czuła, że powiedziała już wszystko,
co miała do powiedzenia.
Teraz stał przed nią i patrzył jej w oczy.
- Co tutaj robisz? - spytała.
- Byłem na Lantern Square, żeby sprawdzić system alarmowy - odparł.
Nie takiej odpowiedzi się spodziewała i światełko nadziei, które przed momentem
dostrzegła, zaraz zgasło.
- Kazałem go zmienić, kiedy byliśmy w Ravello.
Powiedział to takim tonem, jakby ten miesiąc rozłąki nic nie znaczył. Jakby przy-
jechała tam na wakacje... Zaraz pewnie wspomni o tym, że prawie nie widać już jej opa-
lenizny.
- To nie było konieczne. Kostia jest bezpieczny.
R
L
T
- Chodziło mi też o ciebie...
- A kto chciałby mi coś zrobić?
- Wcale nie mówię, że chciałby... Pragnę w ten sposób pokazać, jak bardzo cię ko-
cham.
Na szczęście miała za sobą stół, o który mogła się oprzeć.
- Błagam cię na kolanach, żebyś do mnie wróciła - dodał i rzeczywiście klęknął.
Maisy z trudem utrzymała się na nogach.
- I czekałeś ponad cztery tygodnie, żeby mi to powiedzieć? - powiedziała nieswoim
głosem.
- Bałem się - wyznał szczerze. - Prawdziwa miłość mnie przeraża. Wiąże się z ty-
loma zobowiązaniami. Z tym, że zaczynamy być za kogoś odpowiedzialni... Prawdę
mówiąc, wciąż jestem przerażony, sołnce.
Maisy patrzyła na niego z niedowierzaniem. Nie chciało jej się pomieścić w gło-
wie, że wielki Aleksiej Raniajewski może się czegoś bać. Ale przypomniała sobie jego
nocne koszmary i historię rodzinną i pojęła, co chce jej powiedzieć.
- Tak, ale dla wszystkich byłam twoją kochanką - próbowała się jeszcze bronić.
Aleksiej potrząsnął głową i wstał.
- Nie dla wszystkich. Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzieli, że cię kocham... - I
znowu to słowo! - Niektórzy nawet pomogli mi to sobie uświadomić.
Maisy pomyślała z wdzięcznością o Walerii. Aleksiej wciąż patrzył jej w oczy i nie
miała wątpliwości, że mówi szczerze. Przecież nie musiał tu przyjeżdżać, nie musiał się z
nią spotykać.
Wziął jej twarz w dłonie, a ona nie opierała się.
- Ale dlaczego pozwoliłeś mi wyjechać? - spytała jeszcze.
- Bo mnie o to prosiłaś. Widziałem, że potrafisz zająć się Kostią. %7łe jesteś dla nie-
go wspaniałą matką. Chcę, żebyś była ze mną. Już na zawsze. - Wziął głęboki oddech. -
Ale oczywiście masz wybór. Teraz już wiesz, że sobie poradzisz. To jak?
Udawała przez chwilę, że się zastanawia.
- Chcę być z tobą - szepnęła. - Przecież wiesz, że cię kocham. %7łe zawsze cię ko-
chałam. Po co inaczej znosiłabym to wszystko...? - dodała, ale już bez pretensji.
R
L
T
- Zatem czy... czy zostaniesz moją żoną?
- Tak - odparła po prostu.
Sięgnął do kieszeni i wyjął pudełeczko. Przez szklaną szybkę zobaczyła piękny
pierścionek z brylantem, który zalśnił w sztucznym świetle.
- Wiem, że nie przepadasz za brylantami - bąknął.
Zauważyła, że ręce mu drżą.
Czy rzeczywiście miała do czynienia z tym samym mężczyzną? Po chwili jednak
zrozumiała, że Aleksiej nigdy wcześniej się nie oświadczał. Robił to pierwszy raz życiu.
Nagle zalała ją prawdziwa fala szczęścia i pocałowała go mocno, z całej siły.
Kiedy się od siebie oderwali, potrzebowali chwili, by złapać oddech. A potem
Aleksiej powiedział po prostu:
- Chodzmy do domu.
R
L
T [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • marucha.opx.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.